Marka osobista a "opakowanie", czyli nie sądź książki po okładce

Fot. Shutterstock
Bardzo szybko budujemy oceny, opierając się tylko na pozorach, stereotypach i bardzo często nie potrzebujemy do tego budowania żadnej refleksji. Widzimy, wydajemy opinię i koniec.

Tak chyba było w przypadku belgijskiej minister zdrowia Maggie de Block, która stała się obiektem krytyki i drwin. I wcale nie dlatego, że popełniła polityczne faux pas, czy podjęła złą decyzję resortową. Powodem nie był również brak sympatii Belgów czy negatywna ocena jej dotychczasowych działań (a pełniła funkcję ministra w innym resorcie i dała się poznać jako rzetelny, skuteczny i kompetentny polityk).


Maggie de Block zdaniem opozycji jest kiepską wizytówką swojego resortu, bo ma nadwagę i wygląda niezdrowo. Za argument podają najnowsze wyniki badań mówiące, że ponad połowa populacji kraju cierpi na nadwagę. A pani minister mówi: "Wiem, że nie wyglądam jak modelka, ale zobaczcie wnętrze, nie opakowanie".

Przy zagadnieniu Personal Brandingu temat tak zwanego "opakowania" pojawia się zawsze. Jest to jeden z elementów budowania marki osobistej, ale zdecydowanie nie najważniejszy. W swojej autorskiej piramidzie 4xO ustawiam go na samym końcu. Najpierw trzeba odkryć swój talent, wytrwale pracować nad oszlifowaniem go i oprawieniem w fundamentalne wartości oraz odpowiednią ich komunikację, by dopiero na końcu długiego procesu móc go opakować.

W różnych badaniach podkreśla się znaczenie wyglądu zewnętrznego. Ciekawostką jest, że w większości wyborów prezydenckich w USA wygrywał wyższy kandydat. Mamy też wiele przykładów osobistych marek, gdzie wygląd zewnętrzny daleki jest od ideału proponowanego przez magazyny lifestyle'owe, a jednak osoby te odnoszą sukcesy.

Nie "opakowanie" buduje naszą wiarygodność, nie "opakowanie" świadczy o naszej autentyczności. Nie "opakowanie" jest wartością, na której powinniśmy budować markę osobistą. To bardzo kruche fundamenty. Wiarygodność oparta jest na zaufaniu, na odpowiedzialności za swoje działania, za słowa i obietnice. Oparte na wartościach, z którymi nie idziemy na kompromis. Oparta na wiedzy i naszym doświadczeniu. Jeśli tego brak, to nawet największa dbałość o szczegóły wyglądu, najlepszy zegarek czy markowe ubrania nie zdołają zatuszować pustki "marki". Marka jest silna, gdy jest ważna dla otoczenia. A pani minister Maggie de Block jest ważna dla swoich rodaków, a przynajmniej tak wskazują sondaże.

Idąc tokiem myślenia, że otyły minister zdrowia nie jest wiarygodny jako polityk, możemy wpaść w pułapkę, że równie niewiarygodny będzie łysy naukowiec, który wynalazł lek na porost włosów, ale z niego nie korzysta (bo takiego dokonał wyboru), czy pani Irena Eris, która nie wygląda na nastolatkę, a prowadzi i firmuje swoim nazwiskiem firmę produkującą specyfiki zatrzymujące czas i urodę.

Przy tej okazji przypomniał mi się śp. prof. Zbigniew Religa, który palił jak smok, co nie przeszkodziło mu być świetnym lekarzem, również ministrem zdrowia. I chyba wszyscy zgodzimy się z opinią, że lekarz z papierosem w ustach nie jest najlepszym przykładem zdrowego trybu życia, prawda?

Ale był skuteczny? I wiarygodny? Był/ jest marką?
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ZdrowiePsychologia
Skomentuj