Grupa naTemat

Dwie strony medalu rozpoznawalności marki

Screen z Twittera
Screen z Twittera George Clooney z żoną Amal Alamuddin
Często stawia się znak równości między siłą marki a rozpoznawalnością. A przecież, o ile rozpoznawalność w swoim naturalnym środowisku wpływu jest elementem silnej marki, o tyle sama obecność w mediach i bycie tak zwaną „twarzą” - już niekoniecznie.

Gdyby faktycznie było tak, że bez sławy nie ma silnej marki osobistej, oznaczałoby to, że posiada ją tylko garstka osób, które stale pojawiają się w mediach, czyli promil ludzkości. A to przecież nieprawda!

Znamy przykłady bardzo silnych marek, które nie pojawiają się na okładkach kolorowych pism. Są to osoby, którymi nie interesują się pisma plotkarskie. Mimo braku tego typu „sławy”, są autorytetem w swoich, często niełatwych środowiskach, są wyraziste i spójne. Ich siła jest do tego stopnia duża, że przyciągają inne silne marki i dzięki temu połączeniu zyskują rozpoznawalność.

Świat zachwyca się Amal od czasu odkrycia jej przez znanego aktora Georga Clooneya. Prasa kolorowa początkowo zarzucała obecnej Pani Clooney robienie kariery medialnej na "plecach" męża - szybki ślub, okładki z aktorem i towarzystwo paparazzi podczas wspólnych wycieczek. Jednak Amal to nie tylko ładna kobieta u boku znanego aktora, ale światowej klasy prawniczka z imponującym dorobkiem zawodowym. Alamuddin tak bardzo różni się od poprzednich partnerek Clooneya, że dość szybko zaczęto spekulować o politycznych planach aktora, a jedną z dróg ich realizacji miało być małżeństwo z mądrą i bardzo urodziwą prawniczką. Intencji zawarcia związku komentować nie wypada, jednak nie trudno zauważyć, że marka Georga Clooneya urosła w siłę i jeśli w plotkach o jego ambicjach politycznych jest ziarno prawdy, to wybrał partnerkę idealnie. A Amal? Jej marka nie ucierpiała, zyskała tylko na rozpoznawalności.

Jest też druga strona medalu. Na naszym (i nie tylko) show-biznesowym podwórku znajdujemy wiele osób „znanych z tego, że są znane”. Z pewnością każdy z Was mógłby wymienić kilka przykładów. Oprócz tego, że bywają na bankietach, fotografują się na ściankach, niczym specjalnym się nie wyróżniają, niczego szczególnego nie tworzą, oprócz oczywiście kreacji własnej osoby i jedyne, co widzimy, to mniej lub bardziej atrakcyjne opakowanie.

By podsycać zainteresowanie mediów, wpuszczają je do swoich domów, kuchni czy nawet sypialni. Trudno w takiej sytuacji mówić o silnej marce osobistej, ponieważ w komunikacji brak jest informacji o wartościach, które za tą marką idą.

Rozpoznawalność medialna może być (ale nie musi!) konsekwencją siły marki osobistej, jednak bez wartości, które za nią idą, jest może i piękną, ale jedynie wydmuszką.
ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj