Grupa naTemat

"Hejty na fejsie" to rykoszet na wulgaryzm. Ale czy tylko?

Jak powiedzieli w jednym z wywiadów twórcy popularnego bloga Make Life Harder, nienawiść ma się dobrze w tym kraju. Dwóch początkowo anonimowych chłopaków z Trójmiasta dowiodło, że na zabawie kosztem Katarzyny Tusk można zbudować całkiem niezły kapitał. Sami jednak w swoich felietonach nie ubliżali jej ad personam, bawili się jednak konwencją szafiarskiego bloga.

Hejt internetowy dość długo był tolerowany. Panowała zasada „nie karm hejtera, nie karm trolla”, admini kasowali tylko komentarze z wulgaryzmami. Niestety Rubikon hejtu został przekroczony wraz z samobójstwem Dominika, śmiercią Maddinki, czy ostatnio nieszczęśliwym śmiertelnym wypadkiem syna dziennikarza Filipa Chajzera. Obelżywe i wulgarne komentarze, które pojawiły się w sieci to dno, od którego powinniśmy się w końcu odbić. I pojawiła się odpowiedź. Rozwiązanie, które też rodzi wątpliwości.


"Hejty na fejsie" to rykoszet na porażający wulgaryzm i brak jakichkolwiek zahamowań, jaki pojawiał się w ostatnich tygodniach w Internecie. Autorzy mikrobloga uderzają w sedno: „Hejty firmujesz własną twarzą (…) Czasem ktoś zestawi Twój pieczołowicie budowany selfikami wizerunek spoko ziomka, grzecznej dziewczynki, wesołego 10-latka, statecznej matki, ambitnego studenta zagranicznej uczelni, kumpelki-twardzielki, opiekuńczego ojca itp. z Twoimi wpisami przepełnionymi nienawiścią”.

Założony blog bezrefleksyjnie publikuje wizerunki hejterów wraz z ich komentarzami zamieszczonymi w sieci. Także dzieci!

To, co można tam zobaczyć jest przerażające. Nie tylko ze względu na poziom treści, ale przede wszystkim na to, kto kryje się po drugiej stronie klawiatury - to przekrój naszego społeczeństwa. Tacy jesteśmy.

W internetowym hejcie zaskakuje absolutny brak wyobraźni piszących. Zachowują się, jakby ich internetowe życie było całkowicie oderwane od rzeczywistości, a przecież mamy dość przykładów na to, że niewłaściwy komentarz zamieszczony w sieci może skutecznie utrudnić zdobycie wymarzonej posady lub wręcz być końcem kariery zawodowej. Wizerunek w sieci i w życiu musi być spójny, w przeciwnym wypadku człowiek traci wiarygodność.

Na forach branżowych social media zdania na ten temat są podzielone. Jedno jest pewne: to poważny problem, a w Polsce mamy pierwszą ofiarę śmiertelną niekontrolowanego i niezrozumiałego ataku nienawiści. Daleko mi do cenzurowania Internetu, jednak widzę potrzebę powstrzymania fali agresji, która przelewa się przez sieć. Nie mam złudzeń - to długa droga. Może pokazywanie w sieci zdjęć hejterów i konsekwencje wizerunkowe, które poniosą, sprawi, że hejt przestanie się opłacać. Taki jest pewnie zamysł twórcy strony. Bo jeśli nie reagujemy, to dajemy milczące przyzwolenie kolejnym. Tylko jak postępować z dziećmi? To, że same łatwo poddają się wpływowi i obrażają innych, nie oznacza, że poradzą sobie z efektem odwrócenia. To budzi moją wątpliwość. Ogromną. To budzi mój sprzeciw.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Internet
Skomentuj